Rezonans dźwięków Jutrzni…

Opublikowano przez : 10 Gru 2013 w Aktualności, Świadectwa | 0 komentarzy

„Wrocław, 22.11.2013 r.

Jestem 20-letnią dziewczyną, studentką. Nikim nadzwyczajnym. Prowadzę swoje życie z dnia na dzień. Wypełniam codzienne obowiązki, uczę się, sprzątam, gotuję. Żyję… No właśnie. Ja żyję. Niby nic niezwykłego. Każdy kto przeczyta te słowa stwierdzi: Ja też żyję. No i co? Tak naprawdę nie zastanawiamy się na co dzień nad darem jaki otrzymaliśmy. Darem życia. Dwa tygodnie temu zostałam zaproszona do przyłączenia się do Wielkiego Chóru i Orkiestry PRO-Life. Zawsze, raczej ze strachu przed tym, że nikogo nie znam w takim dużym zbiorowisku ludzi, odmawiałam udziału w takich inicjatywach chociaż czułam gdzieś w głębi, że to mogłoby być miejsce dla mnie. Tym razem się zgodziłam, zupełnie nie wiem czemu. Nikt mi nie powie, że to był przypadek. Wkrótce dowiedziałam się że podczas koncertu zaśpiewamy ,, Jutrznię za nienarodzonych,,. Pomyślałam, że dobry pomysł, ale teksty nie poruszały mnie aż tak bardzo. Traktowałam to bardziej jak bardziej uroczyste wykonanie psalmów, którymi lubię się modlić. Pomijałam całkowicie tytuł dzieła… Za nienarodzonych. Aż do dnia koncertu. Godzinę przed koncertem zostałam poproszona o przeczytanie tuż przed koncertem świadectwa kobiety, która opowiadała o swoim synku, którego urodziła w 20 tygodniu ciąży i który niestety nie przeżył. Mówiła, że w tej muzyce i w tych tekstach znalazła pociechę. W świadectwie poruszyło mnie jedno zdanie ,, mój mały nienarodzony…’’ Skończyłam czytać świadectwo, wróciłam do znajomych, rozmawiałam, śmiałam się, a w mojej głowie ciągle były słowa ,,mój mały nienarodzony,, … Tuż przed rozpoczęciem śpiewu zdałam sobie sprawę z tego co ja właściwie tu robię…

Jestem najmłodszym dzieckiem z 3 rodzeństwa. Dzieckiem bardzo chcianym i wyczekiwanym. Kiedy moja mama zaszła ze mną w ciążę miała 35 lat. Po około 4-5 tygodniach dostała jednak silnego krwotoku i na pogotowiu przekonywali ją, że na pewno nie jest już w ciąży. Jednak ona była przekonana, że jest inaczej. Po kilku dniach okazało się, że przeżyłam ten krwotok i mam się całkiem nieźle, ale ciąża jest zagrożona. Moja mama przez resztę ciąży została już w szpitalu. Tak naprawdę lekarze dawali tylko 50% szans na to, że w ogóle się urodzę, nie mówiąc już o tym, żeby wszystko było ze mną dobrze. Jednak moi rodzice bardzo wierzyli w to, że wszystko będzie dobrze. I żyję…

Cały ten obraz stanął mi przed oczami kiedy orkiestra zaczynała grać ,,Poranek,, a razem z tym obrazem w oczach stanęły mi łzy, łzy wdzięczności za to, że jestem. I nagle słowa każdego następnego psalmu trafiały we mnie jak nigdy dotąd. ,, Panie, Ty przenikasz i znasz mnie. Ty utkałeś mnie w łonie mej matki’’ , ,, W zalążku widziały mnie Twoje oczy,, , ,,Kim jestem Panie, że o mnie pamiętasz? ’’. Od kilku lat regularnie śpiewam psalmy w moim kościele, ale nigdy nie śpiewałam tak jak wtedy. Z taką radością i przekonaniem, że tak właśnie jest! Tak niewiele brakowało, żeby ta jutrznia była także o mnie. A jednak dostałam dar życia, żeby móc teraz tę jutrznię wykonać. To wspaniałe doświadczenie Bożej miłości i opatrzności.”

close
Facebook IconYouTube IconTwitter IconOdwiedź mój blogOdwiedź mój blog